czwartek, 4 lipca 2013

Reklamy. Reklamy wszędzie...

Trochę inny tekst, ale musiałam jakoś "wylać" z siebie tę irytację...

Wczoraj udałam się z mamą do kina. Nieśpiesznie udałyśmy się salę, bo reklamy... Z zegarkiem w ręku sprawdziłam, że trwały one 28 minut! Serio? Gdyby to były zwiastuny filmów, dałoby się wytrzymać. Jednak w tym czasie zobaczyłam ich „aż“ 4. Zamiast tego miałam niemałą przyjemność zobaczyć reklamę emulsji dla kobiet Lactacyd Femina (2 razy, żebym przypadkiem nie zapomniała o jej magicznym działaniu), usłyszeć jak Czesław Mozil śpiewa „Ona tańczy dla mnie“ w salonie Play, podziwiać nowy model odkurzacza...
    I w tym momencie naszło mnie na przemyślenia. Bilet normalny w dzień powszedni w moim kinie kosztuje 21 zł. W weekendy ta cena zwiększa się. Seanse 3D to jeszcze większy wydatek, bo dochodzi do tego dopłata za udostępnienie okularów (jakby mi łaskę robili). Do tego dochodzą wygórowane ceny w bufecie. Najzwyklejszy zestaw jest w cenie biletu. Zwykły popcorn kosztuje ponad 10 zł, ale kasjerka i tak  naciągnie cię na większą porcję, bo „tylko złotówkę droższy, ale dwa razy większy." Są lepsze i gorsze filmy, ale na widownie chyba nie ma co narzekać. Już tylko z tych rzeczy zysk, jest chyba dość duży.
    Jednak rodzinie, która przy kasie straciła ponad 100 złoty, na dobry początek seansu funduję się prawie pół godzinny bloczek reklamowy. Na ekranie powinien widnieć napis: „Przepraszamy, ale musisz to obejrzeć, bo reklamodawcy płacą nam więcej niż TY“.
    Dla porównania w niewielkim kinie studyjnym, gdzie obowiązuje zakaz wnoszenia na salę jedzenia, (swoją drogą mają fajny napis: „Nie wnoś jedzenia, zapewniamy strawę duchową“) bilety są tańsze, a reklam nie uświadczysz. Dwa zwiastuny i początek filmu. Można? Można!
    Jako osoba, która nawet nie ogląda reklam w telewizji w trakcie filmu, tylko przełącza na inny kanał (tak, czasem zapominam wrócić na stację „wyjściową) jest to sytuacja dość irytująca. Idę do kina i jestem zmuszona oglądać tą sieczkę. Następnym razem odpuszczę, przyjdę pół godziny od rozpoczęcia seansu. Innego wyjścia nie ma.

    Reklamy to jednak nie wszystko. Jest jeszcze „lokowanie produktu“. Zazwyczaj ukazane w bardzo subtelny sposób. Kilkakrotne zbliżenie na kawę, którą pije rodzinka Boskich jest przecież takie normalne. Nawet superaparat Johnny’ego English’a to Lumix, a w siedzibie jego agencji co jakiś czas widać napis Toshiba. Wszystko poszło tak daleko, że  trudno sobie wyobrazić teledysk bez ukrytego produktu znanej marki. Nawet Rafał Brzozowski reklamuje w swoim klipie krem Nivea...
   
    Najlepszą płaszczyzną reklam pozostaje i tak sport. Obklejone parkiety, migające bandy, dmuchane balony, latające pod sufitem samoloty i wreszcie sam człowiek. To on stanowi najlepsze miejsce reklamowe. I tak widzimy w programie śniadaniowym sportowca obklejonego od stóp do głów logami sponsorów. Może trochę przesadzam, ale czy nie jest tak? Biedaczyna musi siedzieć w gorącym studiu w czapce, bo kontrakt...

    Trochę się rozpisałam, ale to „temat rzeka“. Niestety dzisiaj Isia przegrała. Szkoda, bo naprawdę walczyła. Jutro za to jeszcze większe emocje. Na początek mecz Jerzego Janowicza i znów między gemami zobaczymy astronautów rozmawiających o fugach w kosmosie. Za to wieczorem kolejne starcie siatkarzy, a w przerwie przy bliżej nieokreślonych dźwiękach znów wyskoczy nam wielbłąd przypominając, że „Czas na urlop“ . Eh...

Ola.

24 komentarze:

  1. Tak, masz rację, reklamy są irytujące, dlatego nie chodzę do kina. Ostatni raz "wielki ekran" odwiedziłam na premierę "Hobbita" i mój towarzysz przysnął nim film się zaczął, podkreślając, że trochę spóźniliśmy sie na seans. No, ale shit happens i tego nie zmienisz :)

    http://littlerosewood.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Domyślam się, że im bardziej popularny wśród widzów film, tym więcej reklam. I jak tu nie oglądać filmów w internecie, zamiast w kinie? ;/

      Usuń
  2. Dokładnie! Reklamy w kinie są strasznie irytujące. Kupujesz sobie popcorn, zasiadasz, światła gasną... i zaczyna się, ale oczywiście nie to, czego oczekujesz. Kiedy wreszcie dotrwasz do końca, a właściwie początku - film się zaczyna, a ty zdążyłeś już zjeść i wypić wszystko co miałeś. Miło.
    http://namalujswojswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama zażartowała, że powinni dawać 10% popcornu gratis na reklamy ;) I najlepszy jest ten moment, gdy i już myślisz, że film się zaczyna, a to po prostu kolejna reklama...

      Usuń
    2. Moja mama zażartowała, że powinni dawać 10% popcornu gratis na reklamy ;) I to uczucie, gdy myslisz, że film się już zaczyna, a tak naprawdę do tylko kolejna reklama...

      Usuń
  3. Reklamy w kinie są koszmarne i słusznie zauważyłaś, że im bardziej "kasowy" film tym więcej reklam. Kina studyjne rzeczywiście są trochę lepsze, ale ja już przyzwyczaiłam się do tych multiplexów. Tak w sumie to nawet nie można się za bardzo spóźnić, bo a nóż widelec reklamy będą trwały "tylko" 20min zamiast 25... Dlatego ja do kina chodzę sporadycznie, tylko na filmy na których mi niesamowicie zależy, np. "Hobbit" na którego 2 część polecę pewnie na 1 seans ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej, że w studyjnych nie leci większość filmów komercyjnych, albo są, ale z opóźnieniem. Też chodzę rzadko, ale skoro już są wakacje, to postanowiłam się wybrać. Tym bardziej że nawet ciekawe filmy teraz grają.

      Usuń
  4. No dobra, reklamy. No i co? Skoro jest konkurencja to są i reklamy. A niektóre bywają zabawne same z siebie. Postaw się na miejscu firmy, która musi wyróżnić się z pomiędzy innych. Dalej jesteś przeciwko? A co do sportu - bardzo często sportowcy i całe kluby żyją z reklam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wszystko to rozumiem, marketing i te sprawy. Reklama towarzyszy już na każdym kroku. Tylko strasznie wkurzył mnie fakt, że nawet idąc do kina muszę oglądać "polsatowską" dawkę reklam. Może trochę marudzę, ale jak to mówią "Klient płaci, klient wymaga". ;D

      Usuń
    2. Ale sponsor płaci więcej :D klientowi jest zapewniona rozrywka, ale trzeba pogodzić interesy obu stron... A, że proporcje zakrawają o absurd - co na tym świecie nie jest absurdem?

      Usuń
    3. Jak nas podsumowali bodajże Francuzi: Polska- kraj absurdów.
      Jeszcze gdyby chociaż, te bilety były tańsze, ale nie...
      Podobnie jak w przypadku książek. Im więcej patronów medialnych na okładce, tym wyższa cena.

      Usuń
  5. Dobry temat poruszyłaś. Te reklamy to jakiś koszmar. Wszyscy się sprzedają, wszystko robi się dla kasy. Pamiętam, jak w którąś niedzielę oglądałam z rodziną "Na dobre i na złe" [fakt faktem, z ogromnej nudy]. Oczywiście jakiś frajer przyniósł reklamówkę z Polo Marketu, położył ją na stole i zrobiono jej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt ujęć. Irytujące. Wolę, gdy filmy i teledyski są neutralne, a nie jeszcze pchają tam reklamę, bo dostaną za to kasę. Ceny w kinie są wygórowane. Mam zamiar się tam wybrać z moim chłopakiem, aby uczcić to, że zdał prawo jazdy. Sumienie mnie dręczy, bo on chce za mnie zapłacić, a ja świetnie zdaję sobie sprawę z tego, ile to wszystko kosztuje. Jedyny plus tkwi w tym, że nie jadam w kinie. Generalnie mało jadam. Cóż... Będę wpadać częściej. Z chęcią przeczytam, co myślisz na dany temat i sama się wypowiem. Pozdrawiam ; *
    http://porte-carter.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS Nagłówek z Audrey Hepburn <3 Mój autorytet.

      Usuń
    2. Pocieszające jest to, że chociaż mają jakieś promocje w stylu "Środy z orange", ale i tak im to się zwraca w weekend. Co do Audrey, też ją uwielbiam. Nie dość, że była piękną kobietą, to jeszcze skromną i bardzo mądrą.;)

      Usuń
    3. Dokładnie, a o jej pomocy humanitarnej to nawet nie wspominam ; ) Złota kobieta.

      Usuń
  6. Masz wielką rację:/
    www.olapassions.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. mnie tez strasznie irytują reklamy.. ale mimo tego i tak lubię wyjść sobie do kina, ale tylko z dobrym towarzystwem ;)

    zapraszam do mnie ;)
    http://anuula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawy blog, będę wpadać częściej :))
    +obserwuje; *

    maymiodek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Mądrze gadasz a raczej piszesz ;)

    Może obserwacja za obserwacje?
    http://arbuzowelovee.blogspot.com/
    odpisz u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. reklamy to koszmar fakt faktem, ale inni ludzie muszą jakoś zarabiać wykorzystując nas :))

    runwaay.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nienawidzę reklam. A zwłaszcza w kinie. Z racji tego, że często chodzę do kina to się śmieję, że "przychodzę tam, by pooglądać reklamy, nie film". Raz byłam w kinie, to CAŁY czas leciała reklama Smakiji. (nie wiem jak to się pisze). Głos babki z reklamy jest STRASZNIE irytujący i BARDZO wkurzający. Tego nie da się opisać. I też jestem osobą, która podczas reklam przełącza na inny kanał, gdzie leci film, a później zapominam co oglądałam.
    Jeśli znalazłabyś troszkę czasu, by skomentować mojego bloga to bardzo proszę, bo przecież sama wiesz jakie to jest ważne. Odwdzięczę się tym samym :)
    http://modaprzemijastylpozostajex3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też często nawalam w kuchni, także bez obaw. Cóż, nie mam ręki do rzeczy niezdrowych. Mój facet robił pierwszy raz chipsy domowe i zrobił je lepiej ode mnie. Przynajmniej dano mi talent do pieczenia słodkości ; ) Bez obaw, w trudne przepisy się nie bawię, bo jestem bardzo niecierpliwą osobą i gdy widzę jakieś trudno dostępne składniki albo też nie wiadomo jakie cuda i dziwy, to mi się odechciewa. Ja także dołączam do obserwatorów i tak jak już wcześniej obiecałam, będę tu często zaglądać ; *

    OdpowiedzUsuń
  13. No w końcu post, który jest mądry (nie żeby wcześniejsze Twoje były głupie, ale na wielu blogach takich postów jak ten brakuje). Mogłam sobie poczytać :)
    Ja nienawidzę reklam, bo po prostu ileż można? Ostatnio chciałam sobie oglądnąć na TVN "Harry'ego Pottera i Więźnia Azkabanu". Oglądam 10 minut może i.... REKLAMA! Wkurzyłam się, wyłączyłam telewizor. Tak samo w kinie. Żadnych zwiastunów tylko jakieś głupoty -_- I zgadzam się z WerxDD, że ta reklama Smakiji po prostu wyprowadza z równowagi.
    I to prawda, że w teledyskach i serialach najwięcej reklam. No bo przecież Boscy w co drugim odcinku chodzą do "Almy"!

    Skom? http://kawiarenka-balladyny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Reklamy to zło, jednak bez nich wiele filmów, teledysków nie mogłoby powstać. Wszędzie nas ogłupiają kolorowymi obrazkami, a wiele ludzi w to wierzy.
    A co do sportowców, niestety muszą mieć sponsorów inaczej z kariery nici.
    Ciekawy post, pozdrawiam :)

    http://bronmasowegorazenia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Skoro już komentujesz, to proszę o konkrety. Nie ograniczaj się do kilku, mało znaczących wyrazów.
Na większość komentarzy odpowiadam tutaj.
Zostawiajcie adresy swoich blogów, chętnie je przejrzę.