wtorek, 23 lipca 2013

British people, what are you doing?

Narodziny królewskiego dziecka. Rzecz, która w ostatnim czasie najbardziej mnie irytuje. Może poza odwołaniem "super meczu", przez "wielką" Barcę. Chociaż nie, jednak nie. 
To przykre, że jakieś dziecko oddalone ode mnie tysiące kilometrów tak bardzo mnie denerwowało i to jeszcze przed narodzinami. Ale czy nie jest tak? Nie oglądam serwisów informacyjnych, ale i tak co rusz gdzieś o tym słyszę. Boję się, że jeśli otworzę lodówkę wyskoczy mi z niej księżna Kate z berbeciem na rękach. A to dopiero początek!

WIELKA BRYTANIA
Absolutnie nie rozumiem tego narodu. Rodzina królewska posiada tam status: "Panuje, ale nie rządzi."  Pełni funkcję reprezentacyjną. Taka bardzo droga atrakcja turystyczna.Swoje ogromne posiadłości z liczną służbą utrzymuje z pieniędzy podatników. Wyobrażacie sobie taką sytuację w Polsce? Ja jakoś nie mogę. ;)
I właśnie tu dziwię się najbardziej. Ja rozumiem szacunek do tradycji i tego typu rzeczy. Jednak nie mogę pojąć tego co działo się przez ostatnie kilka miesięcy w Londynie. Ludzie wręcz oszalali na punkcie nienarodzonego jeszcze potomka Kate i Williama. Mnożyły się różnego rodzaju pamiątki i bibeloty. Oczywiście wszystko w dwóch wariantach: różowy dla dziewczynki, niebieski dla chłopca. Jakby tego było mało różne firmy organizowały zakłady dotyczące imienia przyszłego następcy tronu... (Patrz: zdjęcie powyżej. Swoją drogą ciekawa propozycja imienia Pocahontas. ;D )
Wreszcie gdy termin porodu zaczął się zbliżać tłumy wyszły na ulicę. No może niedosłownie. Wszyscy wyczekiwali godziny zero, którą miał być moment pierwszego oddechu królewskiego potomka. Pod miejscem przebywania księżnej Kate rozstawiły się kamery stacji telewizyjnych. Nie tylko z Wielkiej Brytanii, ale nawet z Australii. Reporterka z uśmiechem na twarzy oznajmiła, że to "normalne, że tu jesteśmy". Na nagrodę zasługuję pani, która w telewizji dumnie prezentowała swoje ciasto z napisem: "Kate pośpiesz się. Czekamy już 12 dni." Seriously?
Widząc zdjęcia tłumów pod Buckingham Palace mam ochotę krzyknąć: "Brits, wat r u doin? Brits! Stahp!"

POLSKA
Oczywiście każdego dnia na każdym kanale, krótka relacja o tym, że Kate jeszcze nie urodziła. Dla bardziej zainteresowanych film dokumentalny o królewskich dzieciach. Czy coś mnie ominęło i staliśmy się zależni od brytyjskiej monarchii? Jeżeli nie, to niby czemu muszę słuchać codziennych doniesień o stanie ciąży księżnej. I to w telewizji publicznej. Teraz tylko czekam na relację na żywo z wyjścia ze szpitala. -.-


Wiem. Trochę marudzę. Może nawet więcej niż trochę. Wszystko wygląda tak jakby od tego dziecka zależał los całego świata. Teraz po urodzinach nastąpi zdwojona dawka newsów z Londynu. Setki zdjęć z ukrycia, gdybanie o imieniu, zastanawianie się nad marką ciuszków... Chyba czas schować się w bunkrze. ;d

Pozdrawiam; Ola.

(Źródło zdjęć: knowyourmeme.com)

17 komentarzy:

  1. Każdy ma jakiegoś bzika. Rozumiem Anglików, jest to element ich tożsamości narodowej. I dobrze.
    Polskie media... Chcą po prostu zarobić i nic się z tym nie zrobi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale trochę przesady w tym jest. W sumie to można ich też podziwiać. wyobrażasz sobie podobną sytuację w Polsce?
      Z resztą to pewnego rodzaju fenomen, bo o żadnej rodzinie królewskiej nie wiemy tak dużo jak o brytyjskiej. No bo, czy ktoś zna choćby imię króla Norwegii?

      Usuń
  2. Ojejku, masz rację. No ale.. każdy powód jest dobry do zrobienia sensacji i zarobieniu na czymś kokosów. No cóż.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też już nie mogłam znieść tego. Co włączyłam na wiadomości, tylko drzwi szpitala w których pojawi się następca tronu!
    Nigdy nie interesowały mnnie sprawy polityczny, tym bardziej innych krajów. W 100% się zgadzam z tobą ;)

    ogrod-pelen-kartek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnie zdanie mnie rozwaliło xd.
    W 100% zgadzam się z Tobą. W tym samym czasie przyszło 34789372489237492 innych dzieci, ale oczywiście oni nie są ważni, bo nie są z królewskich rodzin. Bardzo lubię Londyn, ale co oni tam wyprawiają, to już lekka przesada.

    because-its-my-story.blogspot.com
    + obserwuję :).

    OdpowiedzUsuń
  5. oj tam niech się cieszą, przynajmniej sklepikarze zarobią na pamiątkach itp :P ale imię mogli mu wybrać ładniejsze.. bo wybrali okropne.
    obserwuję! zefirine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie to bardzo wkurzało. I nadal wkurza. Cały czas trąbią o tym dziecku w tv, a ono jest po prostu jak każde inne.. Nie obchodzi mnie to, że jest z królewskiej rodziny. Jest jak każdy z nas. Jeszcze kilka dni temu, jak się nie urodził, to właśnie cały czas gadali o tym, że Królowa jeszcze nie urodziła itd. Szału można by było dostać.
    Jeśli znalazłabyś troszkę czasu, by skomentować mojego bloga to bardzo proszę, bo przecież sama wiesz jakie to jest ważne. Odwdzięczę się tym samym :)
    http://modaprzemijastylpozostajex3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mnie to denerwuje , ciągle wszędzie o tym dziecku , a to prawie nikogo nie obchodzi .

    OdpowiedzUsuń
  8. Mądrze piszesz! ^^
    Mnie samą to okropnie irytuje, tym bardziej, że to dla Polaków w ogóle nie jest ważne, a i tak wszędzie o tym głośno..
    Obserwuję. ^^
    Pozdrawiam,
    laveilip.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. mnie to nie interesuje, bo co te dziecko zrobiło? nic
    Dobry post ;]
    http://zaczarowanalife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Może i Anglicy przesadzają ale dla nich to jest wielkie wydarzenie. Gdybym tam mieszkała to też by, wyczekiwała pod szpitalem. Tam ludzie mają inną mentalnosć i ogólnie system jest inaczej ukształtowany . Akurat mi się to podoba ;)

    Jeśli masz wolną chwilę to wpadnij:
    1.Jak lubisz koty: http://kocieoseski.blogspot.com/
    2.Oraz coś o życiu: http://iwillnotdieyoung.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Częściowo rozumiem zainteresowanie Brytyjczyków, zresztą reszty świata również, w końcu GB jest dosyć wpływowym państwem, a król/-owa ma trochę do powiedzenia. Jednak mamy tyle monarchii w Europie, na świecie rodzą się tysiące dzieci, a stwierdzenie pewnej kobiety "to najszczęśliwszy poniedziałek w moim życiu!" jest dużą przesadą. Urodził się jakichś berbeć, którego będzie musiała utrzymywać, a ona się jeszcze cieszy?!

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja nie rozumiem dlaczego Polska ciągle interesuje się tym co dzieje się u rodziny królewskiej. Kiedy się urodzi potomek, dlaczego jeszcze się nie urodził, jak będzie miał na imię i wiele innych pytań, spokojnie, przecież wszystkiego dowiemy się w swoim czasie, ale wiadomo, na czymś muszą zarobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A mnie tam cieszy, że można posłuchać w TV o czymś pozytywnym a nie tylko o zamachach, morderstwach itp.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratulacje! Nominuję Cię do L.B.A. Więcej szczegółów na http://rybkaolka.blogspot.com/2013/07/odpowiedzi-na-nominacje.html :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie to całe zamieszanie wokół narodzin tego dziecka też trochę irytuje... pozdrawiam(;

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie też to zaczęło irytować. Z początku przymykałam na to oko. Królewskie dziecko, niech będzie. Tylko po pewnym czasie stwierdziłam, że mogliby poopowiadać o biednych ludziach, którzy karmią się nędzą i pomyśleć, jak im pomóc, a nie ładować tonę forsy w gadżety z Royal Baby. Poza tym, kogo to obchodzi? Dzieciak miał szczęście i jego mamusia i tatuś akurat należą do monarchii. O naszych narodzinach nikt nie trąbił. Wystarczyło powiedzieć, że Kate trafiła do szpitala, urodziła i wróciła do domu. Koniec. Tymczasem media zrobiły z tego Święto Niepodległości. Co za świat...

    OdpowiedzUsuń

Skoro już komentujesz, to proszę o konkrety. Nie ograniczaj się do kilku, mało znaczących wyrazów.
Na większość komentarzy odpowiadam tutaj.
Zostawiajcie adresy swoich blogów, chętnie je przejrzę.