Dziś o kolejnym filmie z
nominacją do Oscara. Jest to dość kontrowersyjna produkcja Tamte dni, tamte noce (org. Call me by your name), której scenariusz powstał na podstawie książki autorstwa Andre Acimana.

Początkowo Elio nie jest zbyt
pozytywnie nastawiony do gościa. Olivier irytuje go lekceważącym podejściem
oraz tym, że ze wszystkimi żegna się niezbyt eleganckim „Later”. Jednak, gdy
zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu, Amerykanin budzić w chłopaku
niezdrową fascynację. Film opowiada o dorastaniu, poszukiwaniu siebie,
doświadczaniu miłości.
Jestem pod wrażeniem jego ścieżki
dźwiękowej. Byłam przekonana, że musi być on nominowany do Oscara w kategorii
Muzyka i olbrzymie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że wcale tak nie
jest. Pocieszające jest to, że w kategorii Najlepsza piosenka nominowany jest
utwór z filmu o tytule Mystery of love autorstwa Surfjana Stevensa, który zamieściłam
poniżej. Oprócz niego naprawdę świetna piosenka Visions of Gideon tego samego
muzyka, która nadaje szczególny charakter ostatniej scenie filmu. Akcja toczy
się w latach 80., dlatego nie mogło zabraknąć brzmień z tamtego okresu. Mnie
szczególnie do gustu przypadła piosenka Love my way. Pewnie miało na to wpływ,
że filmowy Olivier prezentował do niej świetne kroki. 😉
W Elio wcielił się zaledwie
22-letniego Timothée Chalamet. Myślę, że
jest to naprawdę bardzo dobra rola. W jednej z recenzji usłyszałam, że jest to
film z pięknymi ludźmi. I całkowicie się z tym zgadzam. Oprócz tego jest
mnóstwo pięknych obrazków. Oglądając go, choć na chwilę możemy przenieść się do
słonecznych pięknych Włoch.
Na pewno jest to kontrowersyjny
film, ze względu na poruszany wątek homoseksualizmu. Muszę przyznać, że po
seansie miałam mieszane uczucia, co do jego oceny. Jednak w końcu musiałam
przyznać sama przed sobą, że bez względu na wszystko, jest to jeden z
piękniejszych filmów o miłości, jakie miałam okazję ostatnio oglądać.
Pozdrawiam, Ola.